Menu

Bądź Mistrzem Swojego Życia

Piszę o sobie, swoich doświadczeniach, przebudzeniu, poszukiwaniu i odkrywaniu siebie oraz celu mojego życia. Każde doświadczenie przekuwam w lekcje. Dzięki ludziom uczę się życia.

27 - Temet nosce, czyli poznaj siebie

lucyferia.m

pobraneZnane powiedzenie mówi: kobieta zmienną jest, a inne zakorzenione w mężczyznach przekonanie brzmi: nie da się zrozumieć kobiet. Jedno wynika z drugiego. Jeśli się zrozumie kobietę to się i zrozumie na czym polega jej zmienność. Ja – jako kobieta – funkcjonuję świadomie od niedawna. Zaczynam nawet nieśmiało mówić, że kobiety są naprawdę mało skomplikowane, ale nie znajduję akceptacji i jestem w tym stwierdzeniu na razie osamotniona. Może to wynikać z tego, że pracując nad sobą i poznając siebie staję się dla siebie samej oczywista. Czyli jakiś sukces mam. Wydaje mi się, że największym problemem jest to, że udajemy i gramy kogoś innego w różnych sytuacjach. To z kolei wynika z lęku przed oceną innych. To tak naprawdę nie powinno mieć znaczenia, bo liczy się to, CO my sami o sobie uważamy. Po drugie nie mamy wpływu ani na to co ludzie widzą ani co o nas mówią, bo każdy patrzy przez własny pryzmat. Zawsze olewałam co inni o mnie myślą czy mówią, a dzisiaj to już że tak powiem, „mam to z premedytacją”. A wszystko to związane jest z poczuciem wolności. Zrywam wszelkie ograniczenia, a najgorsze są te, które mamy we własnych głowach, które sami sobie narzucamy.

Kiedy nie jesteśmy sobą, nie znamy się i nie akceptujemy w sobie pewnych rzeczy to przekładamy to na innych ludzi. Oceniamy ich, krytykujemy wydajemy o nich osądy, a tak naprawdę to wszystko mówimy o sobie. Niektóre kobiety, jak i mężczyźni są niedojrzali. Stąd bierze swój początek wiele problemów. Częste zachowania w związku takie jak przeciąganie liny, czyli kto postawi na swoim, emocjonalne szantaże (m.in. foch), podnoszenie głosu, sprawdzanie granic to narzędzia dziecka. Tak postępują osoby niedojrzałe psychicznie, które cały czas uważają, że jeśli nie wymuszą to nie dostaną. Stąd postawa: mieć, chcieć, dostać. Wydawać by się mogło, że to jest źródłem manipulacji kobiet mężczyznami. Nie zawsze jest ona świadoma. Ja wiem, kiedy manipuluję, a kiedy po prostu podążam nieświadomie za emocjami. A przecież mężczyźni wolą jasne i proste komunikaty. Zawsze byłam za rozmową i zdania nie zmieniłam. To uczciwa i szczera rozmowa pozwala rozwiązać problemy między ludźmi. Warto się tego nauczyć, bo świadczy to o dojrzałości.

Żeby zacząć cokolwiek – jakiekolwiek zmiany w życiu, należy zacząć od siebie. Ważna jest obserwacja samej siebie. Mnie to sprawiało trudność, ponieważ nie przywiązywałam wagi do tego co czuję, a żeby odkryć dlaczego to już było więcej niż trudne. Dzisiaj jest już inaczej. Siadam sama ze sobą i się zastanawiam: co mnie tak uciska, czemu mi smutno itd. Czasem zdarza mi się opór przed tym, żeby w to wejść. A pewnie, że się zdarza, ale wiem, że im dłużej uciekam tym dłużej sama się ze sobą męczę. Jak to w skrócie wygląda? Zacznijmy od poziomu zero.

Poziom zero to nasze samopoczucie, które zazwyczaj mamy (to oczywiście sprawa indywidualna) kiedy nie mamy problemu, traumy czy innej schizy. Należy go sobie samej ustalić. Myślę, że to jest sprawa dość prosta: poziom zero ogólnie jest wtedy, kiedy jest mi dobrze, niczym się nie martwię, chce mi się sprzątać itd. A to akurat jest istotne w moim przypadku, bo ja np. rozpoznaję u siebie rozchwianie, kiedy na myśl o jakichkolwiek pracach domowych robi się słabo – a zazwyczaj nie mam z tym problemu, bo robię to szybko i kompleksowo, albo po prostu olewam. Jednak tak czy siak, zawsze mam pozytywne nastawienie. Kiedy czuję, że zrobienie prania, posprzątanie czy wyjście na zakupy wzbudza we mnie ogromną niechęć i najchętniej bym nic nie robiła to nazywam to stanem poddepresyjnym. Niechęć nie wynika ze zwykłego zmęczenia fizycznego. To takie coś okropne, jakby ci ktoś radość życia wyssał. W moim poziomie zero mam radość życia, wszystko mi się chce, podoba mi się świat za oknem, a nawet nie denerwują mnie ślamazarni kierowcy. O, takie coś. Wszelkiego rodzaju odchyły od tego samopoczucia o czymś mówią. Nauczyłam się je rozpoznawać. Od około trzech miesięcy wygląda to inaczej niż kiedyś, bo kiedyś zajmowało mi to bardzo dużo czasu. Trauma jakaś trwała i trwała. A tu chodzi o zrozumienie, o ten tzw klick w głowie, kiedy cię nagle oświeca, kiedy wreszcie coś zaczynasz rozumieć. Dzisiaj ze mną jest tak: zauważam że mój poziom zero ma poważny odchył w dół. Nie lubię tego. Ale wiem, że pojawił się z jakiegoś powodu, że muszę coś w sobie odkryć. Siadam i uczciwie się nad tym zastanawiam. Często też proszę o wskazówkę, którą zawsze dostaję. Ostatnia taka sytuacja wydarzyła się niedawno. Coś bardzo jeździło mi po emocjach. Była to również lekko absurdalna sytuacja, więc zaczęłam się zastanawiać nad jej głębszym sensem. I nagle poczułam to: spojrzałam na zdjęcie, które wywoływało we mnie te dziwne emocje, usiadłam, zamknęłam oczy i zrozumiałam, dlaczego poczułam to, co czułam. Ponieważ nie dostałam tego jako mała dziewczynka, brakowało mi tego, i ten brak był czymś bolesnym w mojej podświadomości. Mogę być sobie kobietą-wojowniczką, niezależną, samodzielną, radząca sobie, decydującą o sobie i swoim życiu. Tak – mogę i jestem, ale dorosła dziś kobieta we mnie tęskni i potrzebuje cały czas tego wspaniałego rycerza, który stanie w jej obronie choćby nie wiem co, który jest wtedy, kiedy będzie go potrzebowała, na którym zawsze może polegać, ponieważ najzwyczajniej będzie ją rozumiał: że czasami ma jakiś niekontrolowany, ale nieszkodliwy wybuch emocji, że czasem musi sobie zapłakać bez większego powodu, że nawet nie zada pytania po co ci ta setna para butów.

Otworzyłam oczy i się uśmiechnęłam. Bo zrozumiałam, co mnie tak bolało. Po krótkim czasie poczułam poprawę nastroju. I to mnie właśnie zadziwia, że ulga i poprawa przychodzą bardzo szybko po tym, jak sobie uświadomię to, co powinnam, kiedy w głowie nastąpi ten tzw klick. Już tak miałam kilka razy: nagłe, depresyjne stany, zrozumienie, a potem spokój i powrót radości i szczęścia. To są lekcje. Uczę się patrzeć na nie z ciekawością, nie skupiam się na bólu tylko na tym, cóż to nowego przyszło i po co. Wiem już, że jak tylko to zrozumiem, to wszystko minie.

Kiedy znamy siebie, to znamy swoje możliwości, zalety, wady, łatwiej nam zaakceptować siebie i tym samym innych. Łatwiej nam też słuchać innych. Klucz do samopoznania jest w nas samych, to tutaj jest wszystkiego początek.

 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • lutana22

    Człowiek... czy to kobieta, czy mężczyzna to skomplikowana istota i ciągle ewouluje.

    Powtarzalność, nawyki i pewne mechanizmy zachowań wynikają najczęściej z błędów wychowawczych, kultury, środowiska społeczno-zawodowego lub zwykłego lenistwa. Dlatego wydaje się nam, że ktoś jest prosty i przewidywalny, a jemu się zwyczajne nie chce, broni się lub ogarnia go bezsilność lub niemoc psychiczna, tym samym się ogranicza i krzywdzi, a w konsekwencji grzęźnie na mieliźnie życia...
    Prawdą jest, że zawsze jest szansa na zmianę, tylko trzeba chcieć i tak jak piszesz zacząć od siebie. Nikt inny za nas tego nie zrobi, a wręcz będzie przeszkadzał.
    Moim zdaniem człowiek nie jest w stanie poznać siebie tak naprawdę, bo nie wie co tak naprawdę siedzi w jego podświadomości, a tymbardziej poznać drugiego człowieka, ale to już inna kwestia.
    Tak uważam. Z całą resztą się z Tobą zgadzam, bo też stosuję podobne praktyki z większym lub mniejszym skutkiem. Świetny post :)

© Bądź Mistrzem Swojego Życia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci