Menu

Bądź Mistrzem Swojego Życia

Piszę o sobie, swoich doświadczeniach, przebudzeniu, poszukiwaniu i odkrywaniu siebie oraz celu mojego życia. Każde doświadczenie przekuwam w lekcje. Dzięki ludziom uczę się życia.

43 - O strachu i tym podobnych

lucyferia.m

 

9mieczyJuż o nim kiedyś pisałam. Towarzyszy nam od początku do końca i potrafi zniszczyć wszystko. Czasami nawet nie wiemy, że nami rządzi. Nieuświadomiony  jest naszym panem, wpływa na nasze związki, relacje z ludźmi, zachowanie, samorealizację, poczucie szczęścia i spełnienia. Mój pierwszy wpis oraz kilka innych ma zdjęcie z kart Tarota. Między innymi o tych kartach postanowiłam napisać.

Tarot wzbudza różne emocje, z których najciekawsze są te, które pochodzą od zwolenników oraz przeciwników. Zagorzali orędownicy prawdy, że Tarot to narzędzie szatana (?) stanowią bardzo barwny tłum. Po drugiej stronie barykady są ci, którzy z tych kart korzystają. Celem tego wpisu nie jest opowiedzenie się po którejkolwiek ze stron, lecz przedstawienie mojego własnego poglądu na ten temat. Nie spodziewam się, ani niestety nie mam nadziei, że ten wpis przeczyta ktokolwiek, kto jest przeciwnikiem Tarota. Chociaż może...?

Miałam to szczęście, że moja przygoda z tymi kartami rozpoczęła się od kursów prowadzonych przez Janka Suligę. Janek jest nauczycielem odpowiedzialnym. To właśnie jego zasady BHP na temat Tarota wpojone od samego początku mam w głowie po dziś dzień:

Z Tarotem nie śpisz – od tego jest mężczyzna lub kobieta; do Tarota się nie modlisz – modlisz się do Boga; nie polecam medytowania nad kartami; jak chcesz karty oczyścić do wrzuć je do pralki; kiedy zaczynasz pracę z kartami to je bierzesz z półki, kiedy kończysz to tam je odkładasz.” To tak w skrócie. Rozumiem panikę na twarzach niektórych ludzi, kiedy słyszą hasło Tarot. Niektórzy mają pewnie nawet odruch, żeby się przeżegnać. Ale właściwie dlaczego? Piszę, że rozumiem, ponieważ wiem, że krążą równe opowieści o nawiedzeniu przez zło pod wpływem tych kart, a kościół katolicki wprost zabrania jakichkolwiek technik przepowiadających przyszłość jako niezgodnych z założeniem, że człowiek ma wolną wolę i nie powinien podejmować decyzji w oparciu o wiedzę na temat przyszłości, lecz jedynie polegać na sobie. I tu się zgadzam. Jest tylko jedna rzecz: co to znaczy tylko na sobie (temat na kolejny wpis). Tu dochodzę do problemu strachu. Tarot wzbudza strach, lęk, niepokój. Te uczucia ZAWSZE – czego by nie dotyczyły – pochodzą z nieświadomości, zakłamania, chęci posiadania czegoś lub kogoś odpowiedzialnego za zło na świecie. Nie przestrzeganie podstawowych zasad BHP na drodze, w fabryce czy przy ognisku w lesie grozi utratą zdrowia lub życia. Ludzie najpierw są nieświadomi, a potem mają do innych pretensje. Stąd strach czerpie swoją siłę. Słuchamy opowieści mrożących krew w żyłach o wypadkach czy też rożnych innych dziwnych przypadkach i sami się nakręcamy.

Po pierwsze – nie zwalniamy się z obowiązku myślenia i bycia odpowiedzialnym, po drugie nie zrzucamy winy na innych za własną bezmyślność oraz przede wszystkim, ZANIM wydamy jakąkolwiek opinię – poczytajmy trochę i dowiedzmy się z różnych źródeł na dany temat. Taki zwykły młotek, a jakże przydatne narzędzie! Możemy wbić nim gwoździa, ale również kogoś nim zabić. Od NAS zależy, w jakich celach go użyjemy. To samo jest z Tarotem, samochodem czy szpilką. Ludzie sami otwierają się na różne energie, godzą się, aby jakieś byty zagnieździły się w nich, a potem szukanie winnych.

Bardzo szybko zorientowałam się, że samo czytanie kart Tarota z obrazków mnie nie interesuje. Zobaczyć przeszłość i przyszłość – czyli zajrzeć do Ksiąg Akaszy – może mnie zainteresować. Czytanie z obrazków – nie. Ale Tarot to nie tylko karty do wróżenia. Dla mnie osobiście to rewelacyjna księga wiedzy o człowieku. I tym tak naprawdę tarot mnie ujął. Wielkie Arkana to archetypy, które pokazują w niesamowity sposób drogę człowieka. Każdy z nas, wcześniej czy później, dotrze do każdej z sytuacji tam przedstawionych. Są one wpisane w rozwój człowieka. I tyle. Czego tu się bać? Co nas może spotkać w życiu? Miłość – Kochankowie, wycofanie się i zajrzenie w głąb siebie – Pustelnik, radykalna zmiana jak np. zwolnienie z pracy, rozwód czy inna życiowa katastrofa – Wieża, zmiana radykalna – Śmierć czy też uzależnienie lub zniewolenie – Diabeł. Nie ma sytuacji bez wyjścia. Tarot pokazuje w którym momencie życia jesteśmy, a przecież wielu z nas szuka odpowiedzi. Można je uzyskać z kilku źródeł. Czy jest jakaś różnica między księdzem, tarotem a terapeutą? Chodzi mi o możliwość wyboru – dajmy go ludziom. Małe Arkana pokazują inny rodzaj sytuacji – konflikt między sercem a rozumem – 3 mieczy, widzę tylko złe strony, a na dobre nie zwracam uwagi – 5 denarów, lęk i strach – 9 mieczy, żałoba, którą należy przejść w rożnych sytuacjach – 5 kielichów. Ot i Tarot.

To, o czym tutaj wspomniałam to oczywiście tylko czubek góry lodowej. Nie wiem naprawdę w czym konkretnie mieści się narzędzie szatana. W pewnych sprawach, zwłaszcza dotyczących bezpieczeństwa jestem realistką i staram się zachować trzeźwy umysł. Nie po to nad sobą pracuję, aby mnie jakieś śmieszne strachy powalały. Kiedy zauważam, że czegoś się boję to usuwam ten strach. A strach to myśl, to stan umysłu, na szczęście przejściowy. Dlaczego warto nad nim panować? Chociażby dlatego, aby nie przyćmiewał nam rozsądku i nie zmuszał do pozostania w stanie zniewolenia, bo wtedy nie zauważamy ani lęku ani samego zniewolenia.

No a poza tym zanim zaczniesz się bać czegokolwiek, zadaj sobie pytanie: dlaczego mam się bać.

 

© Bądź Mistrzem Swojego Życia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci